Witam wszystkich
Jest to mój pierwszy post na tym forum. Moja pasja zaczęła się od Jawki ale o niej kiedy indziej. Niedawno postanowiłem powiększyć swoją kolekcje motorków i zacząłem szukać czegoś do kupna. Doszły mnie słuchy że sąsiad posiadał kiedyś jakiś motorek więc gdy go spotkałem postanowiłem zagadać.
W ten oto sposób zakupiłem swój pierwszy jednoślad. Rometa Ogara 200 z 1988 w ładnym tabakowym malowaniu i dobrym stanie. Licznik miał tylko 1400km! Kupiłem go za nie duże pieniądze, zarejestrowanego z OC, bez przeglądu na zielonej tablicy. Oczywiście tego samego dnia udało się go odpalić po kilku latach postoju. Udało się zrobić kółko po podwórku i tyle. Nie miał mocy, nie trzymał obrotów. Przerejestrowałem go na siebie i od tamtego czasu stał aż do wiosny bo nie miałem czasu i chęci go robić.
No ale nadeszła wiosna wypadało by go przepalić po zimie. Wtedy zaczęło się. Silnik postanowiłem standardowo po takim czasie wyremontować czyli standardowo do wymiany łożyska, simeringi i uszczelki. Tłok wyglądał że przedmuchów nie posiadał dużych no ale mówię zmierzę te pierścienie. Wsadziłem pierścionki w cylek i... zabrakło mi listków na szczelinomierzu

Suwmiarką wyszły 3mm. Troszkę za dużo. Przy okazji tuleja korbowodu została zmieniona oraz osprzęt zapłonu. Silnik złożyłem, bez większych problemów odpalił ale dalej nie szło ustawić obrotów. W tym momencie z ratunkiem nadeszła Jawka z której pożyczyłem gaźnik. Założyłem i od razu zaczął równiutko chodzić. Oryginalny gaźnik przejrzałem kilka razy i nie mam pojęcia czemu nie dało się go ustawić. Podczas jazdy było ok, ale wolne nie istniały. Albo gasł albo wył na obrotach. Nowy gaźniczek dotarł, zamontowałem i równiutko na nim chodził. W motorku zostały też zmienione inne części jak łożyska kół, szczeki i tym podobne drobnostki.
Troszkę zabawy z nim było ale było warto. Po remoncie śmigał aż miło, nawet wyścig z kolegą robiłem on na Delcie, 52 wyciągnął bez problemu

Silnik zblokowany na zwykłych zębatkach. Całkiem fajny sprzęcik ale jakoś specjalnie do gustu mi nie przypadł. Na plus silnik i osiągi, ale nie wygodnie się siedziało, czuć każdy ubytek w nawierzchni. A z racji ze ja dużo nim nie jeździłbym to postanowiłem go wystawić na sprzedaż (prawdę mówiąc po to go kupiłem też

). Po niecałym dniu był już kupiec i został sprzedany. W momencie pisania posta zaraz miną 2 miesiące od sprzedania a kupujący się nie odzywa więc chyba jest okej
Na zdjęciach prosto przywieziony oraz przed sprzedażą :>