|
Ocena wątku:
- 0 głosów - 0 średnio
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
|
Romet Flaming 1974 rok by Popielaty
|
| Autor |
Wiadomość |
Popielaty
Nowy

Liczba postów: 61
Imię: Michał
Skąd: Śrem
Pojazd: Inny
|
RE: Romet Flaming 1974 rok by Popielaty
Czas leci do przodu, a prace przy Flamingu postępują. Po powrocie z majówki prędko poleciałem po gotową ramę z osprzętem. Rama przywieziona z malowania proszkowego prezentowała się tak:

W między czasie cały czas zbierałem części, w tym kultowe odblaski produkcji Solidarność Grudziądz:

Z ciężkim bólem czekałem kilka dni, żeby lakier proszkowy bardziej się utwardził i będę mógł nabić miski korby. W tym czasie okleiłem ramę naklejkami i zrobiłem napis FLAMING od szablonu:

W końcu mając już wszystkie części i totalny brak czasu zabrałem się za robotę. Zdjęć ze składania nie mam prawie w ogóle  Raz, że brudne ręce, dwa, że trans składania, a trzy, że co chwilę ktoś mnie zagadywał, co to za rower, skąd to i że taki dostał na komunię 40 lat temu 
Jedyne co, to zrobiłem zdjęcia poskładanych kół:
Tutaj świeżo po złożeniu, jeszcze brudny:

Tutaj dla porównania ta sama perspektywa tuż po zakupie:

Od początku miałem zamiar zrobić z niego jeżdżący cukiereczek, taką małą landryneczkę. Wizja tworzy mi się w głowie od razu po zobaczeniu rowera.
Podczas majówki udało mi się znaleźć sympatycznego faceta, który zaoferował mi oryginalne blaszane błotniki. W między czasie zdążyłem (podczas koncertu) zakupić błotniki aluminiowe. Mając do wyboru dwa, wybrałem oczywiście blaszane. Poszły w piach i proszkowe malowanie:

Zrobiłem oryginalne szparunki na wzór tych oryginalnych:

W całości rower prezentuje się obecnie tak:
Póki co nie działa dynamo. Przeciągnąłem nową wiązkę łącznie ze zrobieniem sprężynki z kabla. Poza nim zostanie mi tylko zrobić siodełko.
Ciekawostką jest to jakie ogromne zainteresowanie wzbudza Flaming. Sporo ludzi zwraca na niego uwagę, niektórzy mnie zaczepiają i wypytują, nawet policjanci. Ewidentnie zwraca na siebie uwagę. Dobrze i nie dobrze, fajnie, że jest pozytywnie odbierany, ale z drugiej strony mam strach zostawić go pod sklepem
|
|
| 14-05-2022 00:06:03 |
|
|
Popielaty
Nowy

Liczba postów: 61
Imię: Michał
Skąd: Śrem
Pojazd: Inny
|
RE: Romet Flaming 1974 rok by Popielaty
BartekPRL - na siodełko przyjdzie pora
Zaz - lusterko gdzieś w garażu leży, nowe z PRL, nigdy nie zakładane, muszę je tylko odkopać.
Pioteron - napis malowałem szprejem w kolorze biały matowy. Szablon kupiłem na allegro jako gotowy i faktycznie, tak jak piszesz, różni się od oryginału, A było po ukosie i G przecięte

Tą samą techniką robiłem szparunki na błotnikach.
Jeśli chodzi o piaskowanie i malowanie ramy nie było żadnego problemu z pomalowaniem zawiasu. Dobrze wypiaskowany i równomiernie pokryty farbą także od środka. Facet, który go malował, firmę ma od niedawna, ale jest bardzo kumaty i wie, żeby zawias pomalować od środka, a gwintu od widelca nie. Jeśli ktoś jest tu z okolic Poznania, to polecam - firma ToMaluj.
W innej lakierni kiedyś pomalowali mi gwint od drążków reakcyjnych od 125p, to myślałem, że wyjdę z siebie i stanę obok.
|
|
| 14-05-2022 15:25:28 |
|
|
Popielaty
Nowy

Liczba postów: 61
Imię: Michał
Skąd: Śrem
Pojazd: Inny
|
RE: Romet Flaming 1974 rok by Popielaty
|
|
| 14-05-2022 22:44:36 |
|
2 użytkowników postawiło piwo Popielaty za ten post:2 użytkowników postawiło piwo Popielaty za ten post.
Mixol (05-16-2022), RaszkoV (05-15-2022)
|
Popielaty
Nowy

Liczba postów: 61
Imię: Michał
Skąd: Śrem
Pojazd: Inny
|
RE: Romet Flaming 1974 rok by Popielaty
Flaminga co ciekawe, użytkuje na codzień. Przyzwyczaiłem się już do niego, łożyska się ułożyły, smar się rozprowadził i jeździ się bardzo przyjemnie. Jedyne co mnie drażniło to hamulec w tylnej piaście, a właściwie jego brak. Jak każdy Romet, czy ZZR, Flaming jedynie spowalnia, a ciężko się z tym jeździ po mieście, gdzie codziennie zjeżdżam ze stromej góry i kilkakrotnie próbuje się mnie najechać samochodem. Znalazłem więc gdzieś u siebie w częściach nową piastę czeskiej produkcji Velosteel. Wykorzystałem ją na części i wyjąłem bęben hamulcowy. Tam jest już inne rozwiązanie konstrukcji bębna hamulcowego. Zamiast typowego dla Rometa jednego przecięcia bębna w kształcie litery V, Velosteel zastosował dwie równomierne połówki bębna, spięte miękką sprężyną. Efekt jest zauważalny od razu. Flaming hamuje od razu, z piskiem opon, szybki czas reakcji. Nie trzeba też używać dużej siły, żeby go wyhamować. Oryginalny bębenek wyczyszczony, trafił do pudełka, jako relikt PRL
Zabrałem się też za siodełko, rozbierając je na części pierwsze. W planach mam zrobić nowe obszycie ze skóry, z dodatkową warstwą pod nią, żeby nie było zbyt sztywno. Części metalowe mam zamiar oddać do ocynku. Fabryczne malowanie stelaża siodełka srebrzanką jakoś do mnie nie przemawia. Wygląda to, jakby Pan Wiesiu pomalował to pędzlem, po dwóch piwach i to bardzo sztywnym pędzlem. Sam stelaż chociaż pokryty rdzą, to powierzchowną. Sprężyny będą nowe.

Jedyne co, to będę musiał dokupić tą plastikową, dolną część narzędziówki, bo tego elementu nie posiadam.
Siodełko mimo wszystko będzie musiało jeszcze poczekać, a to dlatego, że będę miał do zrobienia dwa takie siodełka, bowiem Flaming dzisiaj poznał swojego starszego brata, ale o tym już niedługo...
|
|
| 29-05-2022 00:29:17 |
|
|
Popielaty
Nowy

Liczba postów: 61
Imię: Michał
Skąd: Śrem
Pojazd: Inny
|
RE: Romet Flaming 1974 rok by Popielaty
Flaming spisuje się rewelacyjnie.w końcu hamuje, a jedyny serwis przy nim, to mycie od czasu do czasu.
Pisałem o tym, że będę reanimował pomału stare siodełko. W międzyczasie udało mi się zakupić oryginalny rowerek treningowy produkcji Rometa z 1974 roku, który trafił do mojej dziewczyny, nabija kilometry stacjonarnie. Tam jest prawie w idealnym stanie, oryginalne siodełko, takie same jak we Flamingu, tylko czarne. Sory Panowie, ale na tym się nie da jeździć. Na tyle kilometrów ile ja potrafię zrobić, oryginalne siodełko jest dla mnie jak pokuta za ciężkie grzechy. 
Znalazłem więc podobne wizualnie, wymiarowo i technicznie siodełko jakiejś chińskiej produkcji BRN. Różni się tylko tym, że ma mniej nitów i wkładkę żelową, więc siedzi się jak w fotelu u babci na imieninach.

Również ma sprężyny od spodu, również jest malowane srebrzanką i nitowana niby skórka do topornego stelaża. Trochę pod tyłkiem czasem zaskrzypi, więc jest klimat.

Dziejsza trasa 19 km po pracy.
A tutaj ze starszym bratem, Sokołem
|
|
| 17-06-2022 23:11:26 |
|
|
romet3kolory
Uczeń

Liczba postów: 230
Imię: romet3kolory
Skąd: Bielsko-Biała
Pojazd: Inny
|
RE: Romet Flaming 1974 rok by Popielaty
Zawsze mnie zadziwia, jak te rowery odzyskują wygląd już po pierwszym umyciu i czyszczeniu 
Remont to już inna bajka ...
Co do malowania, to raz dałem rower do malowania proszkowego, ale więcej się już na to nie zdecyduję. Malowania na mokro ma tę zaletę, iż w przypadku obcierki nie ma najmniejszych problemów z uzupełnieniem ubytków. Kiedyś sakwy powycierały mi lakier na wsporniku tylnego widelca, wystarczyło kilka minut roboty i po sprawie ...
-----------
Mam Flaminga z 72, błotniki ze szparunkami - jeszcze na blaszkach, klasyka gatunku ,a zarazem klasyczny odkop strychowy z oryginalnymi pajęczynami w pakiecie  Cały jest poobklejany odjazdowymi naklejkami i do dzisiaj nie mogę się zdecydować co z nimi zrobić , pozdejmować je i wypolerować ramę , czy jednak zachować "klimat" epoki. Między innymi z powodu tych rozterek wystawiłem go na sprzedaż. Zadzwonił klient (być może nawet to ktoś stąd) i narzekał , że końcówka błotnika jest trochę zardzewiała
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-06-2022 22:32:07 przez romet3kolory.)
|
|
| 19-06-2022 22:29:36 |
|
|
Popielaty
Nowy

Liczba postów: 61
Imię: Michał
Skąd: Śrem
Pojazd: Inny
|
RE: Romet Flaming 1974 rok by Popielaty
Ostatnio udało mi się pobić rekord w jeździe na rowerze, wsiadłem w niedzielę na Flaminga i jechałem przed siebie. Jak się okazało po powrocie do domu, aplikacja wskazała, że zrobiłem 61 km. Komukolwiek o tym nie mówię, to każdy się puka w czoło. Flaming ma prawidłowe luzy na łożyskach, świeży smar, nowe siodełko, więc bardzo przyjemnie się nim jedzie. Co ciekawe nic mi po tej podróży nie było, kolana okej, zadek też nie bolał. Okazało się, że Flaming jest nawet bardziej wygodny niż Ambasador czy Syrena, gdyż siedzę na nim w wyprostowanej pozycji ciała, przez to nie obciążam rąk. Poniżej zdjęcia z parku krajobrazowego im. Dezyderego Chłapowskiego:
|
|
| 06-07-2022 13:55:13 |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten wątek:
|
|