Witam szanowne Grono forumowiczów!
Jak już z moich postów wiecie, wraz z narzeczoną posiadamy dwa piździki - mojego czerwonego Ogara i jej zieloną Babettę.
Jak to w życiu bywa, czasem trzeba sprawić sobie coś nowego, więc wymyśliłem sobie nowy samochód na 40stkę (za 4 lata). Chciałem jakiegoś wielkiego, warczącego amerykańca. "Stara" przeraziła się ile to może kosztować...
Co jakiś czas lubie poprzeglądać sobie ogłoszenia motoryzacyjne z regionu, a że znajomy chciał kupić jakiegoś taniego ogarka to zadeklarowałem się, że mu pomogę poszukać. Przeglądałem, przeglądałem aż trafiłem na nią...Coś, na co w czasach gdy kupowałem mojego ogarka było nieosiągalne dla mnie, choćby ze względu finansowego. Jawa. Tak, zawsze zazdrościłem ś.p. ojcu, że miał piękną błękitną 350TS - kapryśna, acz majestatyczna dwucylindrówka. W końcu nadarza się okazja, aby mieć własną "jawkę" - może nie 350TS, ale taka mniejsza na początek może być.
Ponad dwa tygodnie wiercenia dziuryw brzuchu i udało się przekonać narzeczoną, że kolejny piździk jest nam wręcz niezbędny i że jest dobra okazja i musimy ją kupić.
Stało się, dziś rano wybraliśmy się do Starogardu Gdańskiego na oględziny, obejrzałem i długo się nie zastanawiając podpisaliśmy papiery - sprzedawca nawet zgodził mi się ją podrzucić do Gdańska w ramach negocjacji ceny! Tym sposobem z godzinę temu rozładowaliśmy mojego nowego "Mustanga" z busa i jest już u mnie! "Stara" twierdzi, że to ten na 40stkę i mam szybszy prezent

Co prawda obecnie nie jeździ, ale podobno trochę jeździła, silnik nie stoi, kręci się, biegi wchodzą, papiery są zgodne, OC i przegląd jest. Trochę się pobawimy i na wiosnę powinna wrócić na drogi

A piździki mają nową koleżankę

Teraz to wręcz trojaczki

Jak głosiła niegdyś piosenka: " Kolor prawdziwy, szczery, szalony - Zielony, żółty i czerwony!"