Chlopcy Rometowcy - Forum Romeciarzy!

Pełna wersja: Dodatek ołowiu do bezyny
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3
Dedykowany był lux bo innych nie było, lej coś lepszego nagar silnik wyrzuci i nic się nie stanie a napewno dobry olej nie zaszkodzi
Skoro w junaku chodzi (w instrukcji nawet jest napisane że należy nim zalewać) to w czym problem? Smile
Ja tam postępuję wg instrukcji, Luxa leje wszędzie.

Czekam na Hejty Smile
stqc
Ta, wyrzuci.
A co jeśli wpadnie w jakieś okno i silnik się przytrze?
Głosuję za co najmniej oczyszczeniem denka tłoka i komory spalania, będzie bezpieczniej.
Seler oczywiście to co powiedziałeś jest jak najbardziej dobre ale jeżeli tego nie zrobi to tez wątpię aby coś się stało pierścionki ładnie lecą w wydech to i nagar poleci :F apropo oleju nie wypowiadam się ludzie stanęli na PRLu i tego się trzymają. Tak samo można pomyśleć o co wam komputery i ich używacie do pisania skoro kiedyś listy wysyłali poczta i tez było dobrze?
(10-04-2018 18:18:40)Dawdzio napisał(a): [ -> ]Zasada jest ta sama dla każdego typu silnika: "Nigdy nie zmienia się gorszego oleju na lepszy bez remontu". Czy to w cztero-, czy w dwusuwie.

To nie jest prawda
Kurde ja to lałem już 3 różne oleje do Simsona od mixola przez czerwony 2t do platinum 2t z górnej półki a tu takie wywody na temat zmieniania oleju xd ludzie praktyka a teoria, założę się że większość z was którzy nie popierają mixolu nigdy nie miała doczynienia z nim, a ja tak, i po ok 5kkm przebiegu cylinderek był czyściutki i jeździ do dzisiaj na innych olejach... Ja nie wiem co trzeba robić żeby okno wydechowe było tak zapchane nagarem że nie da się palca przełożyć. To jest temat rzeka którego raczej nie należy poruszać, tak samo jak z jazdą 2t, docieraniem, ubiorem na motocykl itd... każdy robi jak uważa, dla mnie olej to olej - smaruje, nie zaciera, jest dobrze.
Stqc
Kondycja silnika nie ma tu nic do rzeczy. Z remontem chodzi o to, że składa się wtedy silnik z nowych lub wyczyszczonych części i związku z tym nie ma na nich nagaru. Zresztą wszystko jest zależne od danego przypadku, nie ma dwóch identycznych silników, a to, że koledze wujka udało się przejechać kilkanaście tysięcy na Kujawskim to nie znaczy, że komuś innemu silnik nie padnie za bramą na Castrolu czy innym Valvolinie.
Olej syntetyczny ma dobre właściwości penetrujące, przez co może wymyć nagar i inny syf pozostawiony w silniku przez olej niższej jakości (np. mineralny). A taki syf niekoniecznie jest czymś złym, bo dodatkowo uszczelnienia silnik. W związku z czym może on zacząć ciec a kanaliki olejowe w silniku mogą zostać zapchane, czego skutkiem będzie brak smarowania.
A tak na marginesie, to zmiana z 5W na 0W jest jak zmiana "laczka" z piankowego na piankowo - szmaciany. Cyfra przed W oznacza lepkość oleju w niskich (zimowych) temperaturach (im mniejsza wartość, tym niższa temperatura w której olej zachowuje płynność, czyli tzw. możliwość łatwego rozruchu silnika). W zimie trochę to zmieni (graniczna temperatura 0W to ok. -40 stopni, a 5W - -35), w lecie i podczas pracy (po rozgrzaniu - nic, bo wtedy liczy się już cyfra po myślniku oznaczająca lepkość oleju w wysokich temperaturach. A tam im większa wartość, tym grubszy film olejowy. Cieńszy film olejowy wytwarza mniejsze opory i zmniejsza spalanie, ale jest mniej odporny na przeciążenia spowodowane np. nagłym przyspieszeniem w efekcie czego przez chwilę silnik jest gorzej smarowany i szybciej się zużywa (specjalnie dla fanów oszczędności paliwa przypominam, że mówimy o wartościach tak marginalnych, że zauważalnych dopiero przy przebiegach liczonych w dziesiątkach tysięcy kilometrów).

Gerris
Gdybyś wolał rowery to byłbyś prezesem aktywistów cisnącym na przedzie Masy Krytycznej i robiącym zdjęcia źle parkującym spaliniarzom w tych ich puszkach. Ale jesteś silnikowym pedantem wymieniającym oleje co tydzień i tankującym paliwo na szklanki, żeby nie wietrzało. Porównujesz tych, którzy stosują się do instrukcji do druciarzy. Rozumiem, że twoim zdaniem powinno się lać tylko najlepsze oleje z najwyższej półki? W związku z tym, wyobraź sobie, że niektórzy nie wyjeżdżają samochodem/motorowerem/motocyklem tylko w słoneczne niedziele, żeby zrobić kółko pod blokiem. Czerwony olej Stihla kosztuje 30zł/litr. Mixol 9zł/litr.
Jeżdżąc dom - szkoła + inne, okazyjne trasy, zużycie oleju do mieszanki miesięcznie jest u mnie w okolicach trzech litrów. Zawsze. Niezależnie od sezonu czy jego braku. Prosty rachunek: 90 > 27. Wybacz, ale za 756zł rocznie mogę lać nawet "przepalony olej z Ursusa", bo w kilka lat, które silnik przejedzie bezproblemowo na takim oleju oszczędności będą tak duże, że nie silnik, a cały pojazd mogę zmienić, kiedy nadejdzie już czas szlifu.
Olej tak wysokiej jakości w pojazdach z lat '70 i '80 a technicznie wywodzących się jeszcze z okolic lat '50 ma tyle sensu, co złoty sedes. Kosztuje znacznie więcej, a działa tak samo jak ten z porcelany. Idealny przykład przerostu formy nad treścią. Skoro dany silnik został zaprojektowany pod oleje danej jakości, które dziś z powodu postępu w badaniach oraz produkcji są jednymi z najtańszych i "najgorszych", to ja się pytam PO CO płacić za oleje najwyższej jakości, skoro taki silnik bezproblemowo poradzi sobie z tańszym olejem niższej jakości.
Zresztą twierdzenie, że droższy olej jest lepszy ma tyle samo sensu, co tankowanie 98 do malucha, bo jest lepsza. Lecz dlaczego jest lepsza? Bo jest droższa, więc musi być lepsza. Podstawy psychologii, a ludzie biorą. A prawda jest taka, że wyższa liczba oktanowa zabezpiecza, że tak to ujmę, precyzyjniejsze silniki, a lepiej i szybciej spala się benzyna o niższej liczbie oktanów, co skutkuje "większą mocą" (w ogromnym uproszczeniu). Tak samo działa to z olejem. Czerwony jest lepszy, bo... jest droższy! Jest czerwony! Producent tak twierdzi! Kolega wujka... ! Itd. Trafiłem kiedyś na hipotezę, że najlepiej smarującym olejem jest właśnie LUX, bo zostawia grubszy film olejowy, co lepiej smaruje i zabezpiecza, i jeśli mam być szczery, jak dla mnie "coś w tym jest". A dopóki nikt nie przetestuje w warunkach laboratoryjnych dwóch wyremontowanych silników różniących się jedynie zastosowanym do smarowania olejem to zostaniemy wciąż na etapie domysłów

Kanilox
Jakieś argumenty czy mamy uwierzyć twojej sklanej kuli?

Odrestaurator
Prawda. Temat olejów to coś jak wiara czy polityka. Każdy ma swoją wersję i nie da się przekonać "bo tak". Ja też Big Grin
Ale podyskutować można, póki nie rzucamy w siebie "kobietami lekkich obyczajów" to jest ciekawie a i forum trochę się odkurzy.
Ja zacząłem jeździć w początku lat 80-tych. Używałem zarówno LUX, Mixol jak i syntetyczne oleje. Olej Lux to była wielka porażka, np w instrukcji użytkownika SHL zaleca się czyszczenie denka tłoka i głowicy oraz głównej rury wydechu co 3 tys km. Co 6-8 tys km również rowki pierścieni tłokowych w tłoku!!! Który z miłośników Luxa tak robi?? Ludzie nagar NIE uszczelnia tylko powoduje zapiekanie pierścieni, spalanie detonacyjne i "zarastanie" okna wydechowego i układu wydechowego. Kiedy pojawił się mixol było nieporównywalnie lepiej. Ale już w latach 90-tych pojawiły się świetne oleje syntetyczne, które mają znacznie lepsze właściwości smarujące i spalanie niskopopiołowe. Używałem wszystkie z wymienionych wyżej olejów i nie spotkała mnie nigdy żadna przykra niespodzianka po wlaniu oleju syntetycznego. Co jest warty olej można łatwo odczytać. Mówi o tym m in. opis API na etykiecie. Im wyższa litera alfabetu tym lepszy olej. Różnica jednej litery jest już naprawdę istotna. Pamiętajmy, że w instrukcji jest zawsze podane MINIMALNE wymaganie silnika na jakość oleju - czyli nie gorszy niż... No i w latach 70-tych ze względów politycznych pisano olej LUX, bo innego nie było....
No i wracamy do spalania detonacyjnego - jeśli nie ma zmian w silniku, to winny jest nagar z oleju!

(11-04-2018 00:22:31)Dawdzio napisał(a): [ -> ]Stqc
Kondycja silnika nie ma tu nic do rzeczy. Z remontem chodzi o to, że składa się wtedy silnik z nowych lub wyczyszczonych części i związku z tym nie ma na nich nagaru. Zresztą wszystko jest zależne od danego przypadku, nie ma dwóch identycznych silników, a to, że koledze wujka udało się przejechać kilkanaście tysięcy na Kujawskim to nie znaczy, że komuś innemu silnik nie padnie za bramą na Castrolu czy innym Valvolinie.
Olej syntetyczny ma dobre właściwości penetrujące, przez co może wymyć nagar i inny syf pozostawiony w silniku przez olej niższej jakości (np. mineralny). A taki syf niekoniecznie jest czymś złym, bo dodatkowo uszczelnienia silnik. W związku z czym może on zacząć ciec a kanaliki olejowe w silniku mogą zostać zapchane, czego skutkiem będzie brak smarowania.
A tak na marginesie, to zmiana z 5W na 0W jest jak zmiana "laczka" z piankowego na piankowo - szmaciany. Cyfra przed W oznacza lepkość oleju w niskich (zimowych) temperaturach (im mniejsza wartość, tym niższa temperatura w której olej zachowuje płynność, czyli tzw. możliwość łatwego rozruchu silnika). W zimie trochę to zmieni (graniczna temperatura 0W to ok. -40 stopni, a 5W - -35), w lecie i podczas pracy (po rozgrzaniu - nic, bo wtedy liczy się już cyfra po myślniku oznaczająca lepkość oleju w wysokich temperaturach. A tam im większa wartość, tym grubszy film olejowy. Cieńszy film olejowy wytwarza mniejsze opory i zmniejsza spalanie, ale jest mniej odporny na przeciążenia spowodowane np. nagłym przyspieszeniem w efekcie czego przez chwilę silnik jest gorzej smarowany i szybciej się zużywa (specjalnie dla fanów oszczędności paliwa przypominam, że mówimy o wartościach tak marginalnych, że zauważalnych dopiero przy przebiegach liczonych w dziesiątkach tysięcy kilometrów).

Gerris
Gdybyś wolał rowery to byłbyś prezesem aktywistów cisnącym na przedzie Masy Krytycznej i robiącym zdjęcia źle parkującym spaliniarzom w tych ich puszkach. Ale jesteś silnikowym pedantem wymieniającym oleje co tydzień i tankującym paliwo na szklanki, żeby nie wietrzało. Porównujesz tych, którzy stosują się do instrukcji do druciarzy. Rozumiem, że twoim zdaniem powinno się lać tylko najlepsze oleje z najwyższej półki? W związku z tym, wyobraź sobie, że niektórzy nie wyjeżdżają samochodem/motorowerem/motocyklem tylko w słoneczne niedziele, żeby zrobić kółko pod blokiem. Czerwony olej Stihla kosztuje 30zł/litr. Mixol 9zł/litr.
Jeżdżąc dom - szkoła + inne, okazyjne trasy, zużycie oleju do mieszanki miesięcznie jest u mnie w okolicach trzech litrów. Zawsze. Niezależnie od sezonu czy jego braku. Prosty rachunek: 90 > 27. Wybacz, ale za 756zł rocznie mogę lać nawet "przepalony olej z Ursusa", bo w kilka lat, które silnik przejedzie bezproblemowo na takim oleju oszczędności będą tak duże, że nie silnik, a cały pojazd mogę zmienić, kiedy nadejdzie już czas szlifu.
Olej tak wysokiej jakości w pojazdach z lat '70 i '80 a technicznie wywodzących się jeszcze z okolic lat '50 ma tyle sensu, co złoty sedes. Kosztuje znacznie więcej, a działa tak samo jak ten z porcelany. Idealny przykład przerostu formy nad treścią. Skoro dany silnik został zaprojektowany pod oleje danej jakości, które dziś z powodu postępu w badaniach oraz produkcji są jednymi z najtańszych i "najgorszych", to ja się pytam PO CO płacić za oleje najwyższej jakości, skoro taki silnik bezproblemowo poradzi sobie z tańszym olejem niższej jakości.
Zresztą twierdzenie, że droższy olej jest lepszy ma tyle samo sensu, co tankowanie 98 do malucha, bo jest lepsza. Lecz dlaczego jest lepsza? Bo jest droższa, więc musi być lepsza. Podstawy psychologii, a ludzie biorą. A prawda jest taka, że wyższa liczba oktanowa zabezpiecza, że tak to ujmę, precyzyjniejsze silniki, a lepiej i szybciej spala się benzyna o niższej liczbie oktanów, co skutkuje "większą mocą" (w ogromnym uproszczeniu). Tak samo działa to z olejem. Czerwony jest lepszy, bo... jest droższy! Jest czerwony! Producent tak twierdzi! Kolega wujka... ! Itd. Trafiłem kiedyś na hipotezę, że najlepiej smarującym olejem jest właśnie LUX, bo zostawia grubszy film olejowy, co lepiej smaruje i zabezpiecza, i jeśli mam być szczery, jak dla mnie "coś w tym jest". A dopóki nikt nie przetestuje w warunkach laboratoryjnych dwóch wyremontowanych silników różniących się jedynie zastosowanym do smarowania olejem to zostaniemy wciąż na etapie domysłów

Kanilox
Jakieś argumenty czy mamy uwierzyć twojej sklanej kuli?

Odrestaurator
Prawda. Temat olejów to coś jak wiara czy polityka. Każdy ma swoją wersję i nie da się przekonać "bo tak". Ja też Big Grin
Ale podyskutować można, póki nie rzucamy w siebie "kobietami lekkich obyczajów" to jest ciekawie a i forum trochę się odkurzy.

Ponad 750 zł za olej rocznie?? Wow, no właśnie nie napisałem - koniecznie trzeba lać benzynę do zbiornika oprócz oleju!
teraz ciut inne pytanie czy uszczelki z gambitu o grubości 0,75mm będą dobre do uszczelnienia dekla od strony sprzęgła w shl m11w i ogarze 200 ?
(11-04-2018 00:29:46)gerris napisał(a): [ -> ]w instrukcji użytkownika SHL zaleca się czyszczenie denka tłoka i głowicy oraz głównej rury wydechu co 3 tys km. Co 6-8 tys km również rowki pierścieni tłokowych w tłoku!!! Który z miłośników Luxa tak robi??

Ja tak robię. W instrukcji jest tak napisane więc tego się trzymam. Nie wiem w czym problem? W komarze za pewne jest podobnie napisane (nie ma makiej instrukcji jeszcze) więc ten lux czy mixol nie sprawi mu nic złego.
Czytam te wywody i co niektórzy piszą to szkoda gadać. Po pierwsze to należy rozróżnić, czy rozmawiamy tutaj o oleju do mieszanki, czy oleju do skrzyni, bo jeden tu gada o nagarze, drugi coś o oleju w samochodzie.

Do mieszanki to se "lejta co chceta". Te silniki pojadą nawet na roślinnym z biedronki. Nie są to wyżyłowane jednostki, które potrzebują bóg wie jakiego smarowania. Ilość nagaru jest zależna nie tylko od jakości ale i ilości stosowanego oleju.

Osobiście zaczynałem jeździć jeszcze na Mixolu, okazyjnie lejąc Luxa, gdy tylko ten był pod ręką (bo akurat zostało trochę po laniu do skrzyni) i Ogar jak jeździł tak jeździ. Teraz od lat jeżdżę na najtańszym półsyntetycznym oleju (Venol 2T) z "oszołoma" za chyba 13,25zł i nie zauważam żadnych problemów w eksploatacji, wynikających z jego zastosowania. Nagaru nie ma tyle co niektórzy bajkopisarze tutaj piszą. Wiadomo, że jakiś będzie zawsze, bo olej w mieszance zwykle nie przepala się całkowicie, ale zapewniam co niektórych tutaj znawców, że po około roku użytkowania nie było żadnych pogorszeń w osiągach pojazdu, a wyczyszczenie tłoka i głowicy to i tak coś co powinno się przynajmniej raz na sezon zrobić. Bajki o "zalepionych" kanałach czy wydechach to pisane są przez tych, co mieszanki na oczy nie widzieli. W życiu nie miałem problemu z nadmierną ilością nagaru, wynikającą ze stosowania przeze mnie tańszego oleju do benzyny. Najeździłem jednym z Ogarów już spokojnie około 10 tysięcy kilometrów i nigdy nie było problemów z nagarem. NIGDY. Podobnie w wielu innych moich moplikach.
Różnica w punkcie widzenia polega na użytkowaniu rok, a w moim przypadku prawie 30 lat. Przebieg nie 2-5 tys km, tylko kilkadziesiąt na różnych dwusuwach. Wtedy różnice widać.
Widać nie wyraziłem się zbyt jasno - Ogarami na codzień poruszam się od ponad 5 lat. Stosuję oleje z tej niższej półki (zwłaszcza cenowej) i według mnie jest to spokojnie wystarczające. Taki okres jest moim zdaniem wystarczającym do takich osądów, bo pamiętajmy, że 30 lat bez remontu to raczej nie da się jeździć takim pojazdem.
Moje zdanie jest takie ze jak kogoś stać ma olej za około 40zl to go kupuje kogoś kto nie to nie kupuje. Nikt nikomu do portfela nie zagłada co kto kupi to jego wybor
Stron: 1 2 3
Przekierowanie